Agnieszka Raj-Kubat
Aktorstwo to nieustające wyzwania
Rozmowa z Agnieszką Raj-Kubat, aktorką Teatru Dzieci Zagłębia
Marta Odziomek: Kiedy i w jaki sposób znalazłaś się w zespole Teatru Dzieci Zagłębia?
Agnieszka Raj-Kubat: Do zespołu dołączyłam w 1999 roku tuz po ukończeniu dwuletniego Studium Aktorskiego Teatrów Lalkowych działającego przy Teatrze Dzieci Zagłębia im. Jana Dormana w Będzinie. Wtedy to otrzymałam propozycję angażu od ówczesnego dyrektora Michała Rosińskiego. I z radością go przyjęłam.
Dlaczego postanowiłaś zostać aktorką?
Bo od zawsze zamiast Agnieszki byłam „Panią Ewą”! Już w dzieciństwie, mając trzy lata zakładałam buty na wysokim obcasie, i będąc „Panią Ewą”, wsiadałam do syrenki i ruszałam w nieznane… z walizkami, dziećmi, psami.. i tak do dzisiaj…
Dyplom aktora to nie jedyny dyplom jaki posiadasz...
To prawda. Była we mnie, i nadal jest, chęć zdobywania wiedzy i umiejętności związanych z różnymi dziedzinami, przydatnymi również w pracy aktora. A wszystko zaczęło się od dwuletniego Studium Aktorskiego Teatrów Lalkowych w Będzinie. W roku 1999 ukończyłam studium uzyskując tytuł aktora lalkarza. Wtedy zrodził się dylemat czy skorzystać z oferty ówczesnego dyrektora i przyjąć propozycję podjęcia pracy czy podejść do egzaminów do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu? W podjęciu decyzji pomogły mi koleżanki nestorki mówiąc, że praktyki na scenie żadna szkoła nie zastąpi. I decyzja stała się jasna. Posłuchałam ich i zostałam w Będzinie. Pracując jednak zawodowo studiowałam przez pięć lat teatrologię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, na Wydziale Filologicznym, na kierunku Kulturoznawstwo. W 2005 roku powstał autorski dyplomowy spektakl typu „work In progress” - „Bez tytułu”. Dla wzbogacenia warsztatu postanowiłam zdać egzamin eksternistyczny dla aktorów dramatu w siedzibie Związku Artystów Scen Polskich w Warszawie. Tytuł aktora dramatycznego uzyskałam w 2006 roku. Zawsze ciekawiło mnie także, jak ludzie niesłyszący potrafią się niewerbalnie porozumieć. Stąd chęć poznania ich sposobu komunikowania się. Ukończyłam kurs I, II i III stopnia języka migowego, a także kurs fonogestów I stopnia prowadzony przez dr Marcina Białasa, związanego z Akademią Świętokrzyską w Kielcach, który podsunął mi pomysł podjęcia studiów podyplomowych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II, na Wydziale Nauk Społecznych, na kierunku „Komunikacja językowa z niesłyszącymi i słabo słyszącymi”. Tytuł surdopedagoga otrzymałam w 2008 roku. Dzięki uprzejmości dyrekcji na scenie teatru w czerwcu 2007 roku miała miejsce premiera autorskiego dyplomowego pionierskiego przedsięwzięcia na gruncie europejskim – wykorzystanie fonogestów w przedstawieniu teatralnym. Spektakl „Pragnienie” zrealizowany został z udziałem Teatru Po Drugie z Katowic, i przeznaczony jest przede wszystkim dla osób niesłyszących i słabo słyszących.
Masz pewnie bogate doświadczenia jako pedagog.
W roku szkolnym 2003 -2004 prowadziłam zajęcia artystyczno-terapeutyczne z młodzieżą niesłyszącą i słabo słyszącą w Zespole Szkół Specjalnych nr 42 w Zabrzu. Była to współpraca w ramach wolontariatu. Te doświadczenia i ukończone studia surdopedagogiczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pozwoliły mi przyjąć w 2008 roku propozycję pracy nauczyciela w Zespole Szkół Specjalnych w Zabrzu. Z młodzieżą niesłyszącą i słabo słyszącą prowadziłam zajęcia warsztatowe z zakresu wiedzy o teatrze, zajęcia rewalidacyjne, prowadziłam kółko teatralne i taneczne. Niestety moja przygoda jako pedagoga nie trwała zbyt długo. Z zawrotną prędkością 20-letnim golfem pokonywałam odległość Będzin Miasto-Zabrze, próbując łączyć te dwie funkcje. I choć nie było to łatwe, po pół roku podjęłam decyzję o rezygnacji z pracy w szkole.
Czy pracowałaś w innych teatrach?
Nie, od 1999 roku jestem związana z będzińską sceną.
Co najbardziej lubisz w pracy aktora?
Uprawiam ten zawód dla pieniędzy (śmiech). A tak naprawdę zawód ten „porusza” mnie od zawsze. Nie ma tu mowy o monotonii i rutynie, aktorstwo to nieustające wyzwania, nieustająca mobilizacja.
Co było twoim debiutem? Jaki spektakl i jaka rola?
Moje pierwsze doświadczenie sceniczne to rola Cynii w spektaklu „Królewna i niedźwiedź” wyreżyserowanym przez ówczesnego dyrektora będzińskiego teatru, Michała Rosińskiego. Debiut ten miał miejsce już w trakcie nauki w studium aktorskim, w roku 2007.
Czy masz swoje ulubione postaci, w które się wcielasz?
Jest ich kilka. Trudno wymienić tę jedną jedyną. Wymienię kilka, z każdą z nich wiążą się inne wspomnienia: Świnka Geb-Geb, Pamina, Lady Edyta, Mała Syrenka, Klaryska od Igły, Kopciuszek, Minister Sprawiedliwości oraz Córka Bum Druma, Parra/Perunda, Tłusta Kobieta..
Czy zdobyłaś jakieś nagrody?
W 2001 roku otrzymałam nagrodę aktorską za rolę w przedstawieniu „Bajka” na Studenckim Festiwalu Teatralnym w Katowicach; III nagrodę za reżyserię autorskiego spektaklu „Bajka” na Studenckim Festiwalu Teatralnym – „Teatralne Conieco” w Katowicach oraz w 2007 roku wyróżnienie dla autorskiego spektaklu „Bez tytułu” na Ogólnopolskim Przeglądzie Teatrów dla Dzieci i Młodzieży z Wadą Słuchu w Teatrze Pleciuga w Szczecinie.
Jakie są twoje pozaaktorskie pasje?
Poezja, z którą się nie rozstaję: Scofield, Franklin, Barber, to artyści, których słucham przed snem. Często zanurzam się w innej przestrzeni i sięgam po „Casablankę”, „Samotnych”, „Postrzyżyny”, „Zakochani widzą słonie”.
Jakie
masz plany zawodowe?
Pracować do 67 roku
życia (śmiech). Mówiąc serio, chciałabym się scenicznie zmierzyć z niejednym
dramatem Villquista, Pintera,
Głowackiego, Czechowa, z rolą różewiczowskiej
Bianki, gelmanowskiej Wiery. Ale największym moim marzeniem jest być zdrową, i dozgonnie
szczęśliwą.
W jakich spektaklach możemy cię oglądać?
Są to spektakle: „Śpiąca Królewna”, „Przygody Rozbójnika Rumcajsa”, „Dzikie łabędzie”, „Kartoteka”.
Dziękuję bardzo za rozmowę.





















