Jacek Mikołajczyk
Lubię wcielać się w różnych bohaterów
Rozmowa z Jackiem Mikołajczykiem, aktorem Teatru Dzieci Zagłębia
Marta Odziomek: Jak to się wszystko zaczęło?
Jacek Mikołajczyk: Wszystko zaczęło się od występów w teatrze szkolnym. Uczyłem się w technikum mechanicznym i jeden z polonistów w szkole, której się uczyłem - pan Jacek Łabacz, założyciel Teatru Wielkie Koło w Będzinie, zachęcił mnie, abym dołączył do tego teatru. I tak się zaczęło. Po ukończeniu technikum dowiedziałem się o reaktywacji działającego przy Teatrze Studium Aktorskim i postanowiłem spróbować się tam dostać, co mi się udało. Ówczesny dyrektor Teatru Michał Rosiński zaangażował cały pierwszy rok do grania w spektaklach więc od razu mieliśmy możliwość spróbować swoich sił na scenie.
Od kiedy jesteś w zespole aktorów Teatru Dzieci Zagłębia?
Pracuję w tym teatrze od 1997 roku. Trafiłem tu zaraz po ukończeniu Studium.
Czy pociągało cię aktorstwo dramatyczne?
Jakoś nigdy nie. Brałem co prawda udział w kilki castingach, mam za sobą epizod w serialu telewizyjnym, ale nigdy nie myślałem o tym, by zmienić specjalność. Teatr lalkowy to inne możliwości, można wykreować więcej światów, umowność w tego typu teatrze jest większa i w związku z tym zakres działań jest dużo bardziej ciekawszy.
Pamiętasz swój debiut?
Debiutowałem w spektaklu „Pan Tom buduje dom” w reżyserii Bohdana Radkowskiego jeszcze podczas nauki w Studium. Potem pierwszą poważniejszą rolą była rola w „Goldoniadzie” w reżyserii Michała Rosińskiego - naszym spektaklu dyplomowym który wszedł potem do repertuaru.
Czy są osoby, które w sposób szczególny Cię wsparły, pomogły?
Na pewno w tym gronie powinien znaleźć się pan Bogusław Kierc, który reżyserował z nami „Czary”. Reżyser ten pracował w zupełnie niepowtarzalny sposób. Podczas pracy panował między nami wielki spokój i porozumienie. Pracując z nim zapominaliśmy o bożym świecie, o tym, która jest godzina, co się dzieje na zewnątrz itp. On potrafił zaangażować nas wszystkich, i to w stu procentach. Próby odbywały się bez żadnych bolesnych starć.
Co najbardziej lubisz w aktorstwie?
To, że stajemy się na scenie kimś innym niż w rzeczywistości jesteśmy. Lubię wcielać się w inne postacie, udawać pewne zachowania, emocje i stany, których w rzeczywistości prawdopodobnie bym nie doświadczył.
Masz swoje ulubione role?
W obecnym repertuarze lubię grać Muminka w spektaklu „W dolinie Muminków”. Lubię go za to, że jest jeszcze naiwny w tym dobrym znaczeniu, poszukujący. Ja też ciągle szukam i z przyjemnością. Dobrze się bawię grając tę rolę.
Myślisz, że jest w stanie cię coś zaskoczyć jeszcze?
No pewnie! Nadzieja ta towarzyszy mi od samego początku i myślę, że będzie mi stale towarzyszyć. Aktorstwo to zawód polegający na spotykaniu się z różnymi ludźmi i to właśnie oni często mnie zaskakują - ich propozycje, sposób pracy, podejście do materii teatru. Cały czas mam nadzieję na spotkania z ciekawymi ludźmi. To jest jeden z głównych powodów, dla których wybrałem aktorstwo.
W jakich spektaklach możemy cię oglądać?
Są to spektakle: „Dzikie łabędzie”, „Śpiąca królewna”, „Robinson Crusoe”, „W dolinie Muminków”, „Przygody Rozbójnika Rumcajsa”, „Zwierzęta doktora Dolittle”, „O dziewczynce Katarzynce Czerwonym Kapturkiem zwanej”, „O krasnoludkach i sierotce Marysi”.
Dziękuję bardzo za rozmowę.





















