Jarosław Ciszek
Jestem fanem teatru
Rozmowa z Jarosławem Ciszkiem, który w spektaklu „Kosmita” wciela się w postać taty.
Marta Odziomek: Tak naprawdę, choć grasz w spektaklu Teatru Dzieci Zagłębia, to nie jesteś aktorem zawodowym….
Jarosław Ciszek: Nie. Z wykształcenia jestem politologiem!
Zatem jak doszło do tego, że występujesz na profesjonalnej scenie?
Z teatralną sceną jestem tak naprawdę związany od lat. Kiedy rozpocząłem naukę w będzińskim Liceum Ogólnokształcącym im. Wyspiańskiego, dzięki współpracy na linii LO-Teatr, mogłem dość często pojawiać się na tej scenie w szkolnych „produkcjach”. Występując w siedzibie Teatru Dzieci Zagłębia miałem przyjemność poznać obecnego dyrektora, Dariusza Wiktorowicza. To właśnie on zaproponował mi rolę w spektaklu „Kosmita”, którego premiera miała miejsce w 2009 roku. Odbyło się to po inscenizacji historycznej „Plebani Będzina” jaką dla parafii Świętej Trójcy przygotowywaliśmy z aktorami Teatru Dzieci Zagłębia. Poza znajomością moich scenicznych kreacji o powierzeniu mi roli zadecydował… wzrost. Moje 198 cm miało dodać roli wiarygodności i stworzyć kontrast z niewysoką Ewą Zawadą grającą Olę.
Jak wyglądały przygotowania do roli w tym niewątpliwie trudnym spektaklu?
Tak – z uwagi na tematykę autyzmu, jaką porusza przestawienie, przygotowania były długie i czasem trudne. Zwłaszcza skala emocji, jaką trzeba było ‘przerobić’ w sobie, aby przygotować się do wejścia w kreowaną przeze mnie postać taty, była dla mnie, aktora nieprofesjonalnego, dość pracochłonna i pewnie jeszcze trudniejsza niż dla pozostałych aktorów partnerujących mi na scenie. Mam nadzieję, że – po tylu przygotowaniach – tata Kacperka to postać, którą dobrze się ogląda!
Czy miałeś styczność z dziećmi autystycznymi?
Przede wszystkim od deski do deski przeczytałem książkę „Kosmita” autorstwa Roksany Jędrzejewskiej-Wróbel, na podstawie której powstał scenariusz spektaklu. Dużo też starałem się dowiedzieć na temat tej choroby z innych książek traktujących o autyzmie. Nie ukrywam, że pomocny okazał się także Internet, w którym, zwłaszcza na forach internetowych, śledziłem wypowiedzi osób, które miały styczność z tą chorobą, często byli to rodzice dzieci autystycznych. Do zbudowania wiarygodnej postaci ojca śledziłem także zachowania ojców zdrowych dzieci – wszak spektaklowy tata jest nie tylko ojcem chorego Kacperka, ale i Oli, małej dziewczynki. Z obserwacji, tego co przeczytałem, z własnej wizji oraz wskazówek reżysera zbudowałem swojego bohatera.
Opowiedz więcej o swoich doświadczeniach jako aktora teatrów nieprofesjonalnych.
Zanim zacznę, muszę zaznaczyć, że jestem również fanem teatru jako widz – bardzo lubię oglądać spektakle i robię to tak często jak tylko mogę.
Natomiast wracając do pytania – już w liceum wraz z kolegami z klasy założyliśmy grupę teatralną Artes Liberales, w ramach której zrealizowaliśmy kilka spektakli teatralnych, w tym parę bajek dla dzieci, które pokazywaliśmy najmłodszym zarówno w przedszkolach jak i w domach kultury. Pamiętam też, że w naszym repertuarze znajdowały się także „Kartoteka” Różewicza oraz „Indyk” Mrożka – obydwa spektakle wyreżyserowane były przeze mnie. Równolegle do działań Artes Liberales zacząłem współpracować z Teatrem Preventorium, gdzie występowałem m.in. w roli Azazella w „Mistrzu i Małgorzacie” czy rabina w „Szabasie”. Potem, razem z kolegami z teatru założyliśmy kabaret Klinkiernia, z którym występowaliśmy na licznych przeglądach w całej Polsce, m. im. dwa razy wystąpiliśmy na PACE!
Miałeś do czynienia z reżyserowaniem. Jak się czujesz w roli twórcy spektakli?
Bardzo podoba mi się ten rodzaj kreacjonizmu! Lubię w taki sposób władać ludźmi, choć to także ciężka praca. W reżyserowaniu niezwykłe jest, kiedy to co sobie wymyślę, zaprojektuję w mojej wyobraźni, ożywa na scenie za pomocą ludzi. To jest piękna rzecz! Reżyserowanie to dla mnie za każdym razem wielka, niezapomniana przygoda.
Dlaczego zatem nie zostałeś ani aktorem ani reżyserem, a politologiem?
Pewnie wpłynęło na to wiele różnych okoliczności. Uznałem, że dziennikarstwo – bo skończyłem tę właśnie specjalność – to będzie najlepszy sposób realizacji siebie. Zresztą – studiując i pracując nie odszedłem od teatru i ciągle mam nadzieje, że będę mógł przy nim pozostać działając amatorsko na tym polu.
Oprócz bycia aktorem, kabareciarzem i wykształconym dziennikarzem jesteś także organizatorem i prowadzącym imprezy w mieście.
Tak – często zajmuję się konferansjerką, co sprawia mi także wielką przyjemność. Od kilku edycji jestem także współorganizatorem i rzecznikiem prasowym jednej z największych lokalnych imprez kulturalnych – Ogólnopolskiego Festiwalu Kolęd i Pastorałek, podczas którego zajmuję się także konferansjerką. Warto wspomnieć, że udało mi się w ten Festiwal, który już wkrótce ma stać się imprezą międzynarodową, zaangażować dyrektora i aktorów Teatru Dzieci Zagłębia, którzy pomagają nam uatrakcyjnić wieńczący Festiwal Koncert Galowy. Wracając do prowadzenia imprez – w tym roku po raz pierwszy udało mi się także poprowadzić BEST, czyli Będzińskie Spotkania Teatralne.
Czy konferansjer to trudny zawód?
Na pewno trzeba być w tym zawodzie przygotowanym na zdarzenia nieprzewidywalne i co ważne – trzeba umieć na nie odpowiednio zareagować. Nagle przed wyjściem na scenie okazuje się, że dostaję kilka stron z nazwami sponsorów, których mam wymienić, a ich nazwy przyprawiają o zawrót głowy z powodu trudności ich wymówienia! Często zdarza się też, że nagle przychodzi z oficjeli ktoś inny niż organizatorzy się spodziewali, więc trzeba szybko zorientować się kto przyszedł, aby danego gościa odpowiednio powitać. Na szczęście po latach doświadczenia kojarzę już wiele osób, nazwisk i nazw firm sponsorskich, więc jest coraz lepiej!
Ponadto w pracy konferansjera liczy się także odwaga, elastyczność oraz wyczucie nastrojów publiczności. Warto też zawsze mieć na podorędziu jakieś notatki, ciekawe anegdotki, z którymi warto podzielić się publicznością, kiedy na przykład jakiś zespół ma tzw. obsuwę.
Jakie masz plany?
Na pewno chciałbym teraz rozpocząć pracę w mediach jako dziennikarz. Mam nadzieję, że plan ten uda mi się wcielić w życie. Właśnie zaczynam współpracę z jednym z portali internetowych.
Dziękuję bardzo za rozmowę.





















